[10] Boże mój, czemuś mnie opuścił – Śmierć

Śmierć. Kto chce o takim temacie w ogóle rozmawiać? Gdy tylko ktoś w towarzystwie wspomni o niej, od razu wiele osób się wycofuje, odwraca się, tak jakby śmierć go nie dotyczyła. Śmierć jest czymś naturalnym i niestety pewnym, śmierć dotyczy mnie i Ciebie. W dzisiejszym wpisie: śmierć Pana Jezusa Chrystusa i Jego wołanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”, a także nawrócenie Dobrego Łotra tuż przed tym jak dotknęła go śmierć.

[10.1] Modlitwa Jezusa: Boże mój, czemuś mnie opuścił oraz śmierć

Przez zdecydowaną większość narodu Żydowskiego Jezus Chrystus nie był uważany za Mesjasza. W Piśmie Świętym odnajdujemy nawet pewne fragmenty dlaczego nie mógł On być zapowiadanym Mesjaszem. Nie mniej jednak znajdujemy też cały ogrom odniesień dlaczego był Mesjaszem. Dla mnie osobiście jednym z tych licznych fragmentów jest Psalm Dawidowy numer 22. Jezus Chrystus tuż przed śmiercią zaczyna się modlić właśnie nim wypowiadając słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”, które w języku aramejskim brzmią: „Eloi , Eloi , lema sabachthani”. To dlatego stojący obok krzyża myślą, że wzywa On Eliasza, ze względu na podobieństwo słów Eloi i Eliasz. Dlaczego Jezus Chrystus przed swoją śmiercią wybrał właśnie tę modlitwę?

Pierwsze słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” brzmią dramatycznie, tym bardziej, że są wypowiadane przez Syna Człowieczego. Przez te słowa Jezus Chrystus daje jednocześnie przyzwolenie, wszystkim uciśnionym aby w swym kryzysie udawali się ze skargą do Boga Ojca. Psalm 22 składa się z części lamentacyjnej, a później dziękczynnej. Przyglądnijmy się najpierw cześci lamentacyjnej, dla mnie jest ona mistrzostwem jak wypełniły się właśnie słowa w czasie męki Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego. Przypomnę tylko, że ten Dawidowy psalm powstał kilka grubych wieków wcześniej, więc słowa zawarte w nim były proroctwem.

Kilka cytatów: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?, Daleko jesteś mój wybawco, chociaż jęczę z bólu” albo: „Siły uszły ze mnie jak woda, rozluźniły się wszystkie moje kości. Jak wosk stało się moje serce, topnieje w moim wnętrzu. Moje gardło wyschło jak skorupa, język mi przywarł do podniebienia, Obalasz mnie w proch śmierci” albo „Przebili moje ręce i nogi, policzyć mogę wszystkie kości moje. Oni zaś patrzą na mnie pogardliwie. Dzielą między siebie moje ubranie, a o moją szatę rzucają losy”. Czyż te fragmenty nie potwierdzają wszystkiego, co się działo na krzyżu z Jezusem Chrystusem, jednocześnie stanowiąc wypełnienie słowa które przyszło przez Ducha Świętego i Króla Dawida wiele wieków wcześniej? Jezus Chrystus jest zatem prawdziwym Mesjaszem.

Boże mój, czemuś mnie opuścił, śmierć, Karmić się Słowem
Boże mój, czemuś mnie opuścił – śmierć – Karmić się Słowem

Druga część Psalmu przechodzi w dziękczynienie. To również wskazówka dla nas, aby w ucisku też mimo wszystko umieć błogosławić dobremu Bogu: „Będę głosił Twoje imię moim braciom, będę Cię chwalił  pośród zgromadzenia”.

Ciekawymi słowami również wydają się: „Upadną przed Jego obliczem wszyscy, którzy zstępują do ziemi. A będą żyć dla Niego”. To moim skromnym zdaniem zapowiedź Zmartwychwstania, zarówno Jezusa Chrystusa jak również nas.

[10.2] Nawrócenie i śmierć Dobrego Łotra

Często rozbraja mnie podejście niektórych osób, jeśli twierdzą, że tuż przed śmiercią się nawrócą, jak to było w przypadku Dobrego Łotra. Co jeśli takiego momentu nie doczekasz, albo śmierć weźmie Cię z zaskoczenia? Czy myślisz może, że Dobry Łotr nie spotkał nigdy wcześniej w swoim życiu Jezusa Chrystusa i jego matki Marii?

Aby odpowiedzieć na te pytania z pomocą przychodzą nam objawienia błogosławionej siostry Katarzyny Emmerich. Dyzmas (Dobry Łotr) wisząc na krzyżu był głęboko wzruszony, gdy Jezus Chrystus modlił się za swoich nieprzyjaciół i prześladowców. Gdy Dobry Łotr dodatkowo zobaczył Marię, przypomniał sobie jak będąc jeszcze dzieckiem odzyskał zdrowie właśnie dzięki nim. Dyzmas wtedy wykrzyknął: To prorok, to Syn Boży.

Zrobiło to zamieszanie wśród stojących pod krzyżem, co to się dzieje, że nawet z boku ukrzyżowany Łotr rozpoznaje w Jezusie Chrystusie Mesjasza? Oburzyło to wszystko tłum, że nawet chciano ukamieniować Dobrego Łotra, który przecież już i tak wisiał na krzyżu. Dobry Łotr skruszył się całkowicie przed Jezusem Chrystusem, wyznał swoja winę i rzekł z pokorą: „Panie jeśli mnie potępisz, słuszny to będzie wyrok, ale jeśli można zmiłuj się Panie nade mną”.

Pierwsze spotkanie Dyzmasa ze Świętą Rodziną wyglądało tak, że gdy Święta Rodzina podróżowała, natknęła się na gromadę rozbójników, którzy mieli złe zamiary, ale zobaczywszy dzieciątko Jezus postanowili nikogo nie krzywdzić, a nawet udostępnili im ochronę. Gdy Maria wykąpała małego Jezusa, poproszono aby ich trędowaty synek (później Dobry Łotr) mógł się wykąpać w wodzie w której kąpał się Jezus. Był on w takim trądzie, że stanowił jedną wielką skorupę, trudno było rozpoznać nawet jego twarz. Kiedy go wykąpano, odpadły wszystkie łuski trądu a dziecko stało się czyste. Matka Dyzmasa nie posiadała się z radości!

[10.3] Śmierć i my

Końcówka naszej drogi życia czyli starość, samotność, niedołężność i cierpienie jest z pewnością niesieniem krzyża. Śmierć jest ukoronowaniem tego wszystkiego, jest trudnym doświadczeniem i było również trudne dla Jezusa Chrystusa, który wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Czy my w momencie naszej śmieci będziemy w stanie myśleć jeszcze o modlitwie, o Bogu? Czy będziemy mieć, aż tyle szczęścia co Dobry Łotr, który spotkał dwa razy w życiu Jezusa Chrystusa, drugi raz tuż przed samą śmiercią? Oby się tak udało.

Nie marnujmy jednak życia, które tak szybko ucieka, abyśmy jak najszybciej mogli wyznać swoimi ustami i z wiarą jak ten Setnik z poniższej Ewangelii pod krzyżem „Naprawdę, ten człowiek był Synem Bożym”. Tak, aby  mogły wypełnić się słowa, cytując za świętym Pawłem: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz” (Rz 10,9).

Słowo Boże

Kiedy nadeszła godzina szósta, ciemność ogarnęła całą ziemię aż do godziny dziewiątej . O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi , Eloi , lema sabachthani” to znaczy: Boże mój , Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: „Patrzcie, woła Eliasza”. Ktoś pobiegł, nasączył gąbkę octem, zatknął ją na trzcinę i usiłował Go napoić. Mówił: „Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go zdjąć”. Lecz Jezus zawołał donośnie i oddał ducha. Wtedy zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu. A Setnik, który stał naprzeciw Niego, widząc, że w ten sposób oddał ducha, powiedział: „Naprawdę, ten człowiek był Synem Bożym”. (Mk 15, 33-39)

Oto Słowo Pańskie

Echo Słowa/Komentarz

Jeśli czujesz, że powyższe Słowo Boże mówi również do Twojego życia, może pokazuje Ci Twoje słabości, może zachęca do zmiany czegoś istotnego, może pociesza w trudnej sytuacji, może daje nadzieję na przyszłość, umocniony Duchem Świętym, nie wahaj się dać Echa Słowa poniżej. Zanim jednak to zrobisz przeczytaj Zasady Echa Słowa. Potem w białym polu Komentarz poniżej wpisz swoje Echo Słowa  ubogacając innych Braci i Siostry śledzących niniejszą witrynę: Karmić się Słowem.

Dodaj komentarz