„Jesteś Bogiem łaskawym” – brzmi modlitwa zbuntowanego proroka Jonasza. Dzisiaj kontynuacja tematu „miłosierdzie Boga”, w szczególności adresowane dla tych którzy odnajdują się bardziej w starszym synu marnotrawnym. Jak pamiętamy fragment Ewangelii wokół starszego syna był krótki, ponieważ chodzi o to, abyś to Ty sam odnalazł swoje życie w nim, przejrzał się w słowie Bożym jak w zwierciadle i stanął w prawdzie. Zwyczajowo zachęcam najpierw do medytacji słowa Bożego na końcu wpisu – dzisiaj modlitwa Jonasza.
[29.1] Jesteś Bogiem łaskawym, miłosierdzie Boga, a prorok Jonasz
Prorok Jonasz wydaje się żyć blisko Pana Boga, w końcu jest Izraelitą. Podobnie i my, Ci którzy odnajdują się bardziej w postawie starszego syna marnotrawnego, chodząc do Kościoła i codziennie modląc się, może mamy wrażenie, że jesteśmy blisko Pana Boga. Ale czy w środku nie jesteśmy pełni goryczy, rozżalenia, jadu, gniewu, zacietrzewienia do bliźniego, tak jak prorok Jonasz? Prorok Jonasz unika wykonania misji Pana Boga, aby wybrać się do Niniwy, do centrum pogaństwa i tam głosić nawrócenie. Stolica Asyrii bowiem, to nie tylko centrum nieprawości, ale to także siedlisko Asyryjczyków, którzy to zaatakowali, ograbili i zniszczyli Północne Królestwo Izraela. Można sobie wyobrazić: domy popalone, kobiety pogwałcone, dzieci przymierające z głodu, mężczyźni pozabijani, starsi pokaleczeni, ludzie deportowani.
Jak można zrobić coś dobrego dla jawnego i okrutnego wroga? To nie mieści się w głowie! Zbuntowany prorok Jonasz więc udaje się dokładnie w przeciwnym kierunku, jest oburzony zadaniem które zostało postawione przed nim.
Tymczasem Pan Bóg jest miłosierny, miłosierny również w stosunku do Asyryjczyków, którzy symbolizują z kolei młodszego syna marnotrawnego. Trzeba dzielić się zbawieniem, trzeba dzielić się Ewangelią, trzeba dzielić się dobrem z młodszym bratem marnotrawnym, bowiem miłosierdzie Pana Boga jest nieskończone.
Prorok Jonasz był wyjątkowo oporny na słowo Boże: „Wstań, idź do potężnego miasta Niniwy i głoś”, jednak poprzez zdarzenia życia Pan Bóg przekonuje proroka Jonasza, aby misję wykonał. Trzeba sobie uświadomić, że Pan Bóg przychodzi również do nas poprzez zdarzenia życia. Czasem myślimy, że to przypadek, że taka dziwna i nietypowa sytuacja. Nic nie jest przypadkiem, a właśnie działaniem Pana Boga w naszym życiu, co potrzebujemy umiejętnie interpretować i odczytywać. Prorok Jonasz wyrusza w końcu do Niniwy, na statku dopada załogę ogromna burza. Gdy prorok Jonasz przyznaje się kim jest, zostaje wyrzucony za burtę. Ciekawe jest to, że pogańska załoga statku nawraca się, podczas gdy prorok Jonasz ciągle w sercu jest oporny powierzonej misji.
Prorok Jonasz dopiero po pobycie trzech dni w otchłani (wnętrzu ryby), poprzez modlitwę i pokorę, składa obietnicę Panu Bogu, że zrealizuje misję. Niniwa się nawraca, a sam król wkłada wór pokuty i siada w popiele. Mieszkańcy odrzucają swoje złe postępowanie i przemoc, i zaczynają się modlić do Pana Boga. Miłosierdzie Pana Boga spływa na lud, i nie następuje zniszczenie miasta. Oto młodszy syn marnotrawny powraca do Miłosiernego Boga Ojca.
Na tę sytuację prorok Jonasz rozczarował i rozgniewał się bardzo (efektem jest modlitwa proroka Jonasza, pod dzisiejszym wpisem). Czy postawa proroka Jonasza nie przypomina postawy starszego syna marnotrawnego, a więc czy nie przypomina czasem naszej postawy, którzy to uważamy się za tych, co żyją blisko Pana Boga?
[29.2] Jesteś Bogiem łaskawym, miłosierdzie Boga, a Lewici i Kapłani
Podobną postawę do proroka Jonasza możemy znaleźć w Ewangelii o „Miłosiernym Samarytaninie” (Łk 10, 25-37) w postaci kapłana, a także Lewity, którzy omijają pobitego i ledwo żywego człowieka. To oni żyjący „blisko” Pana Boga, pochodząc z Izraela, nie okazują miłosierdzia. Nie jest dobrze, gdy wypełnianie przepisów, czy procedur, tworzy mgłę, która przysłania nam wrażliwość na drugiego człowieka. Zostają oni zawstydzeni przez Dobrego Samarytanina, który zajmuje się rannym. Trzeba przypomnieć, że Samarytanie w tamtych czasach byli znienawidzeni przez Izraelitów, oraz uważani za pogan. Ta bariera, ten KRĄG NIENAWIŚCI między Izraelczykami i Samarytanami był regularnie ŁAMANY przez Pana Jezusa Chrystusa.
[29.3] Jesteś Bogiem łaskawym, miłosierdzie Boga, a grzeszna nędza
Dość podobną sytuację miłosierdzia Pana Jezusa Chrystusa, już nie w przypowieści, ale w rzeczywistości znajdziemy w Ewangelii o cudzołożnicy (J 8, 1-11). Starsi synowie marnotrawni, czyli uczeni w Piśmie i Faryzeusze, kierują się gorliwością wykonywania Prawa, i jednocześnie zastawiają pułapkę na Pana Jezusa Chrystusa. Nie są oni jednak świadomi, że spotykają się ze zwierciadlanym Odbiciem Boga Ojca, który jest nieskończenie miłosierny („Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały, i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swojej potęgi.” (Hbr 1, 3).
Otaczają oni kobietę w kręgu, kręgu śmierci z którego nie ma już wyjścia. Sytuacja jest beznadziejna! Nasz Mistrz pisze wtedy na ziemi słowo „CUDZOŁÓSTWO” – według interpretacji świętego Augustyna. I przychodzi Duch Święty w postaci powiewu wiatru, który zamazuje ten napis na piasku. Napis zupełnie znika. Grzech znika! Pan Jezus Chrystus jako Pan życia i śmierci, kruszy zatem ten KRĄG ŚMIERCI, który otacza ladacznicę, bowiem starsi synowie marnotrawni zaczynają się oddalać.
Inna interpretacja tego fragmentu może być taka, że Pan Jezus odszyfrowuje imiona Uczonych w Piśmie i Faryzeuszów w ich sercach, zaczynając od najstarszych rangą, a następnie zapisuje je na piasku. Oni widząc swoje imiona na prochu ziemi, po pierwsze wpadają w zdziwienie, skąd je zna, po drugie konfrontują ten fakt z proroctwem: „Nadziejo Izraela, Panie! Wszyscy, którzy Cię opuszczają, będą zawstydzeni. Ci, którzy oddalają się od Ciebie, będą zapisani na ziemi, bo opuścili źródło żywej wody” (Jr 17, 13). Wiedzą oni, że imiona nie powinny być zapisane na ziemi, ale w Księdze Życia. Uznają własną słabość i grzech, oddalają się, KRĄG ŚMIERCI powoli zaczyna pękać.
Starsi synowie marnotrawni odchodzą więc jeden po drugim. Zostaje tylko grzeszna nędza i nieskończony Miłosierny. Miłosierny, który uzdalnia ją do NOWEGO życia, i mówi: „idź, lecz już nie grzesz”. Oto KRĄG ŚMIERCI został przerwany, nastąpiło przejście z pewnej śmierci do NOWEGO życia, to Pascha dla tej kobiety, oto ona staje się Nowym Stworzeniem. Ale ten moment to także zapowiedź Paschy Pana Jezusa, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.
Pan Jezus jest miłosierny zarówno dla starszych synów marnotrawnych, dając im szanse, ale także dla ladacznicy. Zauważmy także, że zwracając się do niej powstaje, podczas gdy naucza wielokrotnie siedzi. Mistrz jest zatem tam jedynym który szanuje ladacznicę. Zwraca się do niej też zwrotem pełnym szacunku „Kobieto”, czyli tak samo jak zwracał się do własnej matki! Następnie wypowiada zdanie: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz”, które nie jest nakazem, nie jest przymusem, a jest propozycją obrania dla tej kobiety innej drogi, drogi która prowadzi do zbawienia.
Na koniec rozważań tej perykopy warto podkreślić, że ta przypowieść została dodana do Biblii dopiero w V wieku, i jeszcze do Ewangelii św. Jana, podczas gdy bardziej pasuje do Ewangelii synoptycznych np. św. Łukasza. Wygląda na to, że miłosierdzie Pana Jezusa w stosunku do tej kobiety stanowiło tak wielkie zgorszenie dla skrybów, że usuwali ten fragment z manuskryptów!
[29.4] Jesteś Bogiem łaskawym, miłosierdzie Boga, a my
Pan Jezus Chrystus jest miłosierny, jest On bowiem miłosiernym odbiciem Boga Ojca. Boga Ojca, który: „grzech odpuszcza i daruje występek reszcie Twojego dziedzictwa. Nie pała gniewem na wieki, gdyż chętnie okazuje miłosierdzie. On znów miłuje się nad nami i obmyje nas z naszej winy. Wrzuci w głębię morską wszystkie nasze grzechy” (Mi 7, 18-19).
O miłosierdziu Pana Jezusa można poczytać więcej w Dzienniczku świętej siostry Faustyny. Fragment: „Bądź uwielbiony, miłosierny Boże, Żeś się zniżyć raczył z niebios na tę ziemię. Wielbimy Cię w wielkiej pokorze, Żeś raczył wywyższyć całe ludzkie plenię”.

Bóg Ojciec jest miłosierny, Pan Jezus Chrystus jest miłosierny, ale czy my jako starsi synowie marnotrawni mamy miłość, najpierw do samego Pana Boga, zgodnie z pierwszym przykazaniem: „Szema Izrael”? Pan Jezus poprzez Ewangelię powiada: „Jeśli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. Czyli z miłości do Pana Jezusa Chrystusa powinno wypływać zachowywanie przykazań, nie na odwrót.
Weźmy przykazanie trzecie: „Dzień święty święcić”. Przeprowadziłem z ciekawości taką roboczą mini ankietę wśród znajomych uważających się za Chrześcijan: „Dlaczego chodzisz do Kościoła w niedzielę?”.
Przykładowe odpowiedzi:
– Tak zostałem wychowany. Tak zostałem nauczony. Z przyzwyczajenia. (motywacja to przyzwyczajenie, poczucie obowiązku)
– Boję się, że zgrzeszę, że złamię Prawo Boże, a więc czeka mnie piekło. (motywacja to strach)
– Zależy mi na opinii innych, rodziny, szczególnie babci, teściów, sąsiadów. (motywacja to pielęgnowanie reputacji)
– Potrzebuję zaświadczenia, zaliczenia do sakramentu. (motywacja to akceptacja przez rówieśników, większość przecież tak robi)
– Czuję wewnętrzny spokój, wyciszenie, chcę zostać zbawiony. (motywacja to własny interes, może nawet trochę egoizm)
Nie da się ukryć, że obecnie Kościół przeżywa kryzys. Biorąc powyższe motywacje pod uwagę raczej będzie trudno, aby ten trend się odmienił, aby Kościół Chrystusowy zaczął wzrastać, rozwijać się i obfitować.
A czy naszą prawdziwą motywacją do wypełniania przykazań, nie powinna być miłość do Pana Jezusa Chrystusa, miłość która przybywa do nas poprzez Ducha Świętego w strumieniu miłosierdzia Pana Jezusa Chrystusa i Boga Ojca? Trzeba nam czerpać garściami.
Trzeba uświadomić sobie, że jeśli zgrzeszę (złamię Prawo), to wbiję kolejny gwóźdź w rany cierpiącego i miłosiernego Pana Jezusa Chrystusa. Czy jeśli kogoś prawdziwie kocham, małżonka, przyjaciela, swoje dziecko: czy dodaje mu nowych ran, boleści i kolejnych cierpień, czy raczej rozmyślam jak mogę mu ulżyć? A zatem: „Jeśli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14,15).
Z drugim przykazaniem: „Szema Izrael”, czyli Twoim stosunkiem do Twojego młodszego brata marnotrawnego zostawiam Cię teraz samemu. W pokorze i uczciwie przeglądnij się w słowie Bożym jak w zwierciadle i życzę, aby Cię nie przeraziło, co tam zobaczysz.
Słowo Boże
Ale Jonaszowi bardzo to się nie podobało i srogo się oburzył. Zaczął też modlić się do Pana: „Czy ja, o Panie, nie mówiłem tego, będąc jeszcze w swojej ziemi? Dlatego też wcześniej starałem się uciec do Tarszisz, bo wiedziałem, że jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, nieskorym do gniewu, bogatym w miłosierdzie i litującym się nad niedolą. Zabierz, Panie, ode mnie moją duszę, bo lepsza dla mnie śmierć niż życie”. Pan odpowiedział: „Czy twój gniew jest słuszny?”. (Jon 4, 1-4)
Oto słowo Boże
Echo słowa/Komentarz
Jeśli czujesz, że powyższe słowo Boże mówi również do Twojego życia, może pokazuje Ci Twoje słabości, może zachęca do zmiany czegoś istotnego, może pociesza w trudnej sytuacji, może daje nadzieję na przyszłość, umocniony Duchem Świętym, nie wahaj się dać Echa słowa poniżej. Zanim jednak to zrobisz przeczytaj Zasady echa słowa. Potem w białym polu Komentarz poniżej wpisz swoje Echo słowa ubogacając innych Braci i Siostry śledzących niniejszą witrynę: Karmić się słowem.

Krótkie świadectwo. Każdy z nas jest inny, do każdego trafia inne słowo Boże, inne zdarzenie życia. Ale faktem jest, że Pan Bóg jest miłosierny. I faktem jest także, że jesteśmy grzeszni i potrzebujemy Jego miłosierdzia. Tak, wiem, że jestem bardzo słaby i grzeszny, a czym więcej czytam słowo Boże tym bardziej odkrywam swoje słabości, tym bardziej czuję się nędzny.
Wybrałem się na rekolekcje na Karmel jakiś czas temu. To był czas moich imienin (imieniny upamiętniają chrzest). Chciałem odciąć się trochę od świata, być blisko przyrody i w ciszy, w końcu Pan Bóg przychodzi w ciszy łagodnego powiewu. Po spowiedzi z życia, poszedłem o 24 na adorację Najświętszego Sakramentu. Pustka, cisza, całkowicie sam na Sam, ze Słowem Bożym, na Karmelu, w środku nocy, w zasadzie w godzinie rozpoczęcia Miłosierdzia Bożego (tydzień po Wigilii Paschalnej). Jak ten faryzeusz, Nikodem, slaby, grzeszny, pod osłoną nocy, ale ciekawy. I z Biblią w ręku.
Trudno było nie rozważyć spotkania Nikodema z Panem Jezusem. I szczególnie wtedy trafiły do mnie te słowa: „tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał”. Tak, właśnie te słowa, bo tak bardzo Pan Bóg jest miłosierny, że Syna swojego Jednorodzonego dał. Połączenie tych słów z fragmentem dość często śpiewanej pieśni, która ciągle brzmiała w moich uszach: „przychodzisz Panie mimo drzwi zamkniętych, Jezu Zmartwychwstały ze śladami męki”, jeszcze bardziej mnie poruszyły. Dlaczego nasz Mistrz przychodzi i pokazuje swoje przebite dłonie? Bo nas kocha, bo jest miłosierny, bo w Jego dłoniach jest wydarte gwoździami nasze imię: “Ja nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na moich dłoniach” (Iz 49, 16). I wierzę, że również moje imię, w tym dniu imienin. I wierzę, że Pan nie zapomni o mnie! Tym słabym, tym grzesznym, tym nędznym…