Panie Jezu, nasz Nauczycielu, Mistrzu z Nazaretu, Królu i Zbawicielu,

Uczysz nas, że „dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro”.

Przeto pokornie Cię prosimy, wlewaj Ducha Świętego w nasze serca w ciszy łagodnego powiewu, aby nie były one drogą, ani aby nie były skałą, ani aby nie były glebą z cierniami.

Słowo Boże, spraw gdy przysłuchujemy się słowu Bożemu, abyśmy słyszeli.

Gdy się wpatrujemy w słowo Boże abyśmy widzieli. Aby serca nasze nie były gnuśne, a uszów naszych nie dotknęła głuchota, oczu zaś ślepota.

Chcemy bowiem zobaczyć i usłyszeć, i zrozumieć i się nawrócić, abyś Ty Panie nas uzdrowił.

Mistrzu z Galilei, Ty nas uczysz „że o obfitości serca mówią jego usta”.

Ale nasze usta nic nie powiedzą, jeśli Ty najpierw nie wlejesz w nasze serca Twojego słowa Bożego pełnego miłości. Bowiem Ty byłeś Słowem na początku. I to przez Słowo wszystko się stało.

Za pomocą słowa wychodzącego z serca Boga Ojca staliśmy się i my na obraz Pana Boga.

Zatem Siewco dobry spraw aby słowo Boże padało na glebę urodzajną naszych serc i wydawało plon przynajmniej trzydziestokrotny.

Rabbi, Ty uczysz nas: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Prosimy Cię o te czyste serca wypełnione słowem Bożym, umiejące kochać, serca jak dzieci, posłuszne, ufające, radosne i wdzięczne.

Serca które są świątynią Ducha Świętego.

Wtedy będziemy mogli wydobywać z serc naszych dobro.

Panie ufamy Tobie, prowadź nas, bowiem: „Twoje słowo jest pochodnią dla nóg naszych i światłem na naszej ścieżce”.

Panie Jezu bądź uwielbiony, pełny chwały, i wywyższony, teraz i na wieki. Amen.